Jak powinien wygladać nasz system audio w domu jeśli jesteśmy wymagającymi słuchaczami i marzy nam się prawdziwy HI END w naszym salonie- dźwięk, którego pozazdrości nam niejeden?
Ta część strony przeznaczona jest dla osób zastanawiających się nad optymalnym doborem komponentów zestawu audio do domu (np kina domowego HD bądź stereo), jego parametrów i ustawienia, szczególnie:
1) doboru okablowania głośniowego,
2) optymalnej mocy kolumn
3) rodzaju i mocy wzmacniaczy do swego systemu
4) możliwych wariantów ilości i rozlokowania kolumn
Zatem ta strona jest dedykowana szukającym odpowiedzi na pytanie np : jak to wszystko zorganizować gdy lubimy świat prawdziwego hi fi ...

Ponieważ branża audio obrosła w nierzadko szalone mity i najbardziej absurdalne teorie i koncepcje tworzone najczęściej przez osoby nie posiadajace elementarnej wiedzy z zakresu elektroniki i fizyki (jak i w przypadku katastrofy w Smoleńsku ! ) pragniemy na tej podstronie przybliżyć i wyjasnić niektóre istotne kwestie dźwiękowe osobom planującym dobre kino w swym domu, a zagubionym w morzu informacji a częściej... dezinformacji ze strony wyznawców mitów w audio. Poniżej wskażemy tylko parę takich absurdalnych tez i często spotykanych błędów w instalacjach audio, od których każdy fizyk i inżynier audio dostaje gęsiej skórki, a Pan Edison przewraca sie w grobie.
1) OKABLOWANIE KOLUMN- Typowe pytanie: Czy długość i jakość kabla ma znaczenie?
W dużej mierze dźwięk narzuca NAJSŁABSZE ogniwo w łańcuchu a nie najlepsze. Nie wystarczy zatem superdrogi odtwarzacz CD + kolce pod kolumny choćby z... kości słoniowej plus naiwna wiara w kable audio za choćby paręnaście tyś zł z przysłowiowymi krasnalami w środku, a do tego niewiele dający kondycjoner sieciowy czytaj - często niemal zbędne pudełko.....jeśli reszta toru będzie fatalnie zbudowana i zaprojektowana amatorsko bo bez znajomosci prostych i elementarnych praw fizyki!
Omówimy tu jeden przykład absurdu i fundamentalnego błędu bardzo często spotykanego w wielu instalacjach audio : kupujemy drogi wzmacniacz, a do niego i do kolumn oferowany jest nam drogi przewód głośnikowy (bo markowy), a w nim ku naszemu zaskoczeniu znajdujemy zamiast wielożyłowej solidnej grubej linki (najlepiej tzw licy) ...pojedynczy i co gorsze często CIENKI ordynarny DRUT (!!!)pozornie dobry bo zrobiony w celu czysto rekalmowym z choćby wielodziewiątkowej beztlenowej miedzi i ślicznej wizualnie grubej zewnetrznej izloacji. Ale przez to, że to podły ordynarny pojedynczy cienki DRUT to definicji źle przenoszący wysokie częstotliwości dżwiekowe. A przecież na dobrym odtwarzaniu wysokich tonów nam tak zależy! I tu wyjasnienie prostych zjawisk z fizyki: W każdym drucie niezależnie od jego ceny, marki i jakości miedzi czy srebra na wyższych cżestotliwościach występujące i nasila się ze wzrostem częstotliwości świetnie znane inżynierom od ponad stu lat zjawisko tzw naskórkowości przepływu prądu przemiennego, fatalnie wpływające na finlany dźwięk systemu audio. Zjawisko naskórkowości polega na tym że im wyższa częstotliwość tym prąd nazwijmy to obrazowo "gorzej płynie" środkiem pojedynczego przewodnika tj pojedynczego drutu, "płynie" niejako tylko po powierzchni przewodnika, a środkowa część drutu stawia duży "opór". Dlatego juz ponad 100 lat temu wynaleziono dla poprawienia przepływu prądu o wysokich częstotliwościach prostą metodę splatania grubego przewodu z bardzo wielu cienkich żył tak by powierzchnia całkowita przewodu była znacznie większa. Bowiem co łatwo udowodnić matematycznie w wielożyłowej lince o tej samej całkowitej średnicy całkowita powierzchnia boczna sumy wszystkich nitek jest nieporównanie większa niz powierzchnia boczna identycznego co do średnicy zewnętrznej ale pojedynczego drutu. Generalnie im więcej nitek w lince audio tym lepiej!
Przykład absurdalnej koncepcji pojedynczego drutu a nie wielozżyłowej linki do zasilania głośników pokazuje nam zatem skalę dezinformacji, jaką niektórzy ludzie nie znający się na elektroakustyce i fizyce fundują klientom obiecując za czesto grube pieniądze tzw " dobry bo.... DROGI dżwięk.
Wniosek pierwszy i fundamentalny : przewód głośniowy ma być jak najkrótszy, jak najgrubszy i zbudowany z jak największej ilości składowych żyłek jak najlepiej przewodzących prąd (bardzo dobrze jeśli dodatkowo posrebrzanych!)
Dla porównania do innych kabli na rynku w naszych eksperymentalnych ZETA ZERO (grubych na 25mm!) przewodach głośnikowych by zapobiec temu fatalnemu brzmieniowo zjawisku naskórkowości w przepływie prądu na wysokich częstotliwościach jako audiofile -ekstremiści postanowiliśmy zastosować łącznie aż 8004 posrebrzane żyły miedzi by być pewnym że zjawisko naskrórkowości nie zdegraduje nam zbytnio wysokich tonów w kolumnie !
Mówiąc w skrócie- kablem głośniowym choćby kosmicznie drogim i produkowanym na Marsie ale złożonym z zaledwie jednej albo tylko paru żył można wszystko tylko zepsuć w nawet najlepszym systemie audio, na dodatek wystarczy paręnaście metrów takiego kabla by zaprzepaścić także inne najdoskonalsze nawet parametry dynamiczne posiadanego drogiego wzmacniacza-jak np pogorszyć lub nawet zniweczyć można tzw Dumping Factor. (pod tym linkiem wyjaśniamy czym jest ten owiany nimbem tajemniczości, a bardzo prosty matematycznie DUMPING FACTOR wzmacniacza czyli współczynnik tłumienia, na co on wpływa, dlaczego powinien być jak największy i jak go można "popsuć" złym kablem, czemu ma tak ogromne znaczenie kabel głośniowy i jego grubość i czemu ten ważny parametr niweczymy niemal do zera zadługim, cienkim i co najgorsze zaledwie parużyłowym kablem głośnikowym dobrym do zasilania raczej pralki....)
Dla doskonałego dźwięku wszystko razem musi być zatem doskonałe a najsłabszymi ogniwami w całym torze jest za zwyczaj kolumna głośnikowa, czesto także katastrofalny kabel jak i fatalne wręcz relacje dynamiczne systemu tj choćby skrajnie mały zapas mocy naszego systemu audio. Poniżej obszerne matematyczne wyjaśnienie dotyczące wymogów co do zalecanej i sensownej mocy.
tu fotografia takiego naszego przewodu-rozdajemy go za darmo do naszych kolumn Venus Edition:

W drugiej częsci dyskusji odpowiemy: Jaki powinien i może być układ kolumn i jaki ich rodzaj jeśli zależy nam na na prawdę najwyższej możliwej do uzyskania precyzji przekazu dźwiękowego.
Niedługo też podzielimy się ciekawymi wnioskami z wieloletniego użytkowania i badania rynku wysokiej klasy projektorów (bo do naszego kina typowymi urządzeniami tego typu z salonu audio się nie zadowoliliśmy). A na prawdę dobej klasy projektor to niezwykłe uzupełnienie instalacji audio gdy marzy się komuś szczytowej klasy kino HD 3D. Tu mamy obecnie już ugruntowane przemyślenia i zaskakujące obserwacje jako użytkownicy, bo nie tak łatwo znaleźć urządzenie spełniające wszystkie ważne i wysokie kryteria na raz. Mówiąc dosadnie w wielu sklepach i internecie wciskany jest Państwu i nam "niezły KIT" w tym zakresie ...!
2) ZALECANA MOC ZESTAWU:
Moc systemu i jej optymalny dobór to kolejna niezwykle ważna kwestia i niestety wiele błędnych mitów krąży wśród osób dobierających moc systemu audio do swego domu.
Często zadawane nam przez szczególnie wymagających klientów chcących zapewnić sobie najwyższą możliwą (podkreślam słowo najwyższą) do uzyskania jakość dźwięku w ich rezydencjach nurtujące ich pytanie brzmi:
"...Czy moc zestawu ma jakiś związek i wpływ na jakość odsłuchu, a jeśli tak to dlaczego i wtedy jaką moc powinien mieć domowy super-audiofilski zestaw audio dla zapewnienia NIEZNIEKSZTAŁCONEGO odtwarzania naszej ulubionej muzyki z płyt CD w domu.
Jeśli nie zamierzamy słuchać głośno to czy do tego celu jest wystarczający zwykły typowy zestaw (w realiach naszych sklepów za zwyczaj o mocy parudziesięciu-stu parudziesięciu Watt)? Czy i dlaczego jeśli zależy nam na wybitnej jakości musimy dysponować na prawdę znacznie większymi mocami systemu niż typowo oferowane na rynku ?.."
Wielu wspomnianych nie będących inżynierami melomanów sądzi (bardzo niestety błędnie) że moc zestawu nie ma nic wspólnego z jakością odtwarznego dźwięku i zadawala się czasem skrajnie małymi mocami. Nic bardziej błędnego i mylnego.
Otóż na nic sie zda ich tłumaczenie: "że przecież... będziewmy słuchać raczej nie za głośno to po co nam duża moc wzmacniacza i kolumn?"
Poniżej przedstawimy bardzo proste wręcz na poziomie szkolnym wyliczenia matematyczne i fizyczne, które wyjaśnią jednoznacznie tą niezrozumiałą dla niektórych kwestię dlaczego powinniśmy mieć dużo mocy w zapasie. (od strony obliczeń są to wprawki dla każego studenta akustyki lub inżyniera dźwiękowca bądź elektronika).
Wniosek drugi:
Co te poniżej przedstawione wyniki i wyliczenia w praktyce oznaczają w skrócie ? Mówiąc w najprostszych słowach:
Jeśli chcemy słuchać na zwykłym domowym poziomie głośności naszą ulubioną muzykę i będąc audiofilami chcemy na prawdę zadbać o perfekcyjną jakość tj NIE MIEĆ ZNIEKSZTAŁCONYCH tzw wierzchołków szczególnie głośnych impulsów w naszej muzyce z CD lub DVD to nasz system powinien mieć w zapasie moce sięgające rzędu solidnych setek Watt a nawet znacznie więcej, inaczej zapomnijmy o w pełni audiofilskim podejściu i perfekcyjnej jakości odtwarzania a tym bardziej nie powtarzajmy herezji głoszonych tu i ówdzie na forach przez niektórych fantastów mówiących, że wystarczy do tego parę Watt bo będzie to na prawdę absurd z punktu widzenia nauk ścisłych i praw fizyki rozbawiający każdego zawodowego inżyniera dźwięku.
I nic nie poradzimy na to. Bo matematyka jest jedna a prawa fizyki i akustyki też nieubłagane........
No chyba że satysfakcjonująca nas głośność odpowiada głośności radia z Torunia szumiącego dyskretnie pacjentom w domu pogodnej starości. Wtedy rzeczywiście wystarczy nam wzmacniacz parunastowatowy zbudowany choćby na jednej lampce.
Zatem dla dociekliwych i ambitnych tu wyjaśniamy szczegółowo i liczbowo:
Otóż dla dźwięku jaki słyszymy z CD w czasie gry zespołu, dynamicznie śpiewającego wokalisty, orkiestry, dowolnego instrumentu czy grupy wykonawców można określić między innymi tzw "wartość skuteczną sygnału" (popularnie nazywaną RMS a liczy sie to tzw całką ) powiązaną z naszym słuchowym subiektywnym wrażeniem głośności tego źródła dźwięku.
Jednak co pewien czas na tle tej wartości skutecznej(typowej głośności) w wyniku bardzo mocnego uderzenia np w instrument występują także chwilowe i bardzo krótkotrwałe nazwijmy to "podskoki" sygnalu tzw "peaki" (szpilki albo szczyty sygnału ) głośności naszego wykonawcy bardzo niewiele wpływające na wartość skuteczną ( bo powierzchnia takich szpilek w przebiegu jest mała w stosunku do całkowitej powierzchni pod funkcją sygnału, a wartość skuteczna matematycznie będąca całką odpowiada całkowitej powierzchni pod krzywą przebiegu funkcji -dla przypomnienia podstaw z matematyki) . Stosunek tych nagłośniejszych chwilowych momentów w słuchanej przez nas muzyce do jej (typowej miłej dla naszego ucha średniej( a raczej poprawnie nazywając "skutecznej") głośności nosi miano parametru CREST FACTOR lub "CREST" oznaczanego literką C. Matematycznie ten stosunek C wylicza sie jako iloraz mocy szczytowej Ppeak danej muzyki do jej mocy skutecznej P rms.
wg wzoru C= Ppeak/ Prms
a skoki napiecia w naszych głośnikach przy słuchaniu tej muzyki wyrażone w decybelach wtedy wyliczamy z równania:
Cdb=20 log (Vpeak/Vrms)
W muzyce parametr CREST mówi nam zatem jakim zapasem napięcia i MOCY do przesterowania musimy dysponować w naszym sprzęcie kina domowego lub stereo by daną muzykę móc słuchać na prawdę wiernie tj bez zniekształcania i obcinania tzw "wierzchołków" lub "szczytów" tj najgłośniejeszych impulsów dźwiękowych tj tak byśmy mieli wrażenie, że skala dynamiki naszego wykonawcy z płyty CD ma szansę być wierna oryginałowi tj jego zagraniu na żywo. Czyli że słuchamy wiernie i audiofilsko.
Używając np oprogramowania Matlab można łatwo przeanalizować dowolny nasz ulubiony materiał muzyczny np z naszej ukochanej kolekcji CD. I tu dochodzimy do zasadniczego szokującego wielu niewtajemniczonych wniosku. Podam parę przykładów z pomiarów i potem proste wnioski:
Załóżmy zatem tylko na początku rozważań, że mamy w domu typowy domowy zestaw audio o podanej przez producneta tzw efektywności np 85 dB. A lubimy słuchać nie zagłośno, tj tak by nam uszy nie "więdły" i by sąsiadów nie "straszyć". Przyjmijmy zatem, że nasza typowa i ulubiona głośność słuchania jest powiedzmy.......taka bardzo przeciętna tj 90dB SPL. To nie tak dużo wbrew pozorom. Większy codzienny hałas jest na zwykłej ulicy w małym mieście !
Wtedy jeśli wziąć i sprawdzić jaki jest na naszej ukochanej muzyce CREST factor to dla przykładu podam że dla:
1) Mszy Emoll Frantz'a Shubert'a CREST FACTOR wynosi ponad 23 dB co daje NIEZBĘDNĄ MOC jaką musi oddać w najgłośniejeszym momencie nasz system równą ponad......660 Watt !!! by posłuchac bez zniekszałcen fortissimo !!!!!!!!!
2) Orkiestry Glenna Millera i utworu "Pensilvania " z pomiaru wyszło C=21,6dB a więc potrzebowac będziemy ponad 456 Watt mocy z naszego systemu !!!
3) Muzyki Arona Coplanda wyjdzie nam z pomiaru C= 20,5 dB co da nam wymóg mocy 355 Watt !!!
itd.........
Prosze pamiętać że powyższe wyliczenia dokonalismy dla założenia że w ogóle słuchamy dosyć cicho tj na założonym uśrednionym poziomie 90 dB SPL. A przecież czasem wielu z nas chciałoby posłuchać muzyki np rockowej czy jazzowej jak na prawdziwym koncercie, szczególnie gdy mamy gości i jest wesoło w domu.
To kolejny gwóźdź do trumny idei małych mocy. Bo jeśli tylko zechcemy zwiększyć "uśredniony typowy " poziom głośności naszego odsłuchu o zaledwie 3 dB tj z 90 na 93 dB musimy zwiększyć moc naszego systemu DWUKROTNIE bo każde 3dB SPL więcej to 2 razy większa moc niezbędna z systemu ! ( bo P= U2/R a SPL w dB= 20 log( U2/U1) tj wzory znane każdemu z liceum). A więc dla muzyki Shuberta potrzebować będziemy już 2X660 watt= 1320 Watt. Hmm...
Jeśli zamarzy nam się średni poziom 96 dB w naszym pokoju i ciągle bez zniekształceń w "szczytach" potrzebować będziemy zatem 2X1320Watt= 2640 Watt itd.
Dla przypomnienia- na koncertach rockowych młodzież stojąca pod sceną czasem "dostaje" po uszach pod 115- 125 dB SPL głośniości.No coments....
Sądzę że to proste wyliczenie i szkolna matematyka da dużo do myślenia każdemu kto chce zostać audiofilem tj miłosnikiem wiernej jakości dźwięku, a także zwolennikom parunastowatowych systemów nazywających siebie szumnie też audiofilami.
Niestety by ich system grał w najgłośniejszych impulsach muzyki ciągle nie wchodząc w zakres jego zniekształceń i limitów muszą oni ściszyć go niezmiernie tak i słuchać tak cicho jak sie słucha muzyki z radia z Torunia w domu spokojnej trzeciej młodości... Wtedy mają gwarancję audiofilską że nawet w najgłośnieszym momencie ich muzyka nie zostanie zniekszałcona. Nie mnej w konsekwencji tego przestają słyszeć wszelkie najcichsze momenty i niunase zawarte w nagraniu (np wszelkie ppp pianissimo) bo stają sie one tak ciche, że zaczyna je maskować otaczający ich wszechobecny tzw szum tła otoczenia, choćby hałas lodówki w kuchni, jak i granice czułości słuchu ludzkiego stają tu też na nieprzekraczalnej rubieży nie do przeskoczenia.
Zamykając ten zaskakujący dla wielu temat:
1)Miłośnicy systemów parunasto czy parudziesiecowatowych czy nawet stu watowych raczej zatem nie mogą mówić o jakim kolwiek nawet zbliżonym do wiernego oryginałowi odsłuchu i nazywać siebie miłosnikami audiofilskiego słuchania muzyki........
2) Druga jeszcze ważniejsza konkluzja: jeśli chcemy móc słuchać WIERNIE i z WYSOKĄ JAKOŚCIĄ MUSIMY MIEĆ w ZAPASIE w naszym systemie dobre setki Watt a lepiej nawet parę kilowatów mocy by słuchać jej bez zniekształceń. Wcale nie będziemy go non stop miec "otwartym" na maksimum nie mniej ten zapas gwarantuje nam WIERNE słuchanie niezależnie od rodzaju muzyki i tego jakie impulsy i szczyty tzw sygnału w niej wystąpią i jak CD czy DVD będzie nagrane.
ciekawe prawda?
TR
A tu nasze dwa wzmacniacze analogowe -ten zestaw stereo da Państwu zapas blisko 2500 Watt RMS na 4 Ohm jak i na 2 Ohm a każdy z tych wzmacniaczy waży zaledwie 8kg ! To rozwiązanie wszelkich problemów w naszym dobrym kinie domowym na zawsze!

a poniżej jeden ze stosowanych przez nas niezwykłych basowych driverów w naszej najpotężniejszej kolumnie Venus Edition MK3. To uczta dla prawdziwych koneserów najsilniejszych wrażeń w kinie domowym ! więcej szczegółów pod tym linkiem "tylko" 47kg żywej wagi!

___________________________________________________________________________________
_____________________________________________________________________________________
3) ZALECANE KONFIGURACJE KINA DOMOWEGO lub STEREO
A teraz przejdzimy do drugiej kwestii : ilości kolumn, konfiguracji kina domowego bo i tu mamy pewne proste sugestie.
Nasza instalacja kina domowego lub naszego salonu muzycznego może być zagmatwana, skomplikowana, trudna w obsłudze i pełna kompromisów lub.......bardzo elegancka i doskonała w swej prostocie a przy okazji oszczędna . Którą wybierasz?
W tym rozdziale radzimy jak zbudować taką luksusową, nowoczesną i znakomitą brzmieniowo istalację, a co najważniejsze za razem prostą i łatwą w obsłudze!
Ale zanim to powiemy najpierw ocena tego co ludzie najcześciej mają do dyspozycji w domach ......... wygląda to tak jak na poniższym rysunku i dlatego tego nie akceptujemy będąc zawodowymi specjalistami w zakresie profesjonalnego dźwięku studyjnego.

Typowa powyższa instalacja kina domowego bazująca na seryjnie produkowanych amplitunerach i 6 różnych kolumnach kupionych choćby w dobrym stoisku ale jednak ciągle z....hipermarketu posiada za zwyczaj wiele ukrytych słabych stron, ograniczeń i niedogodności.
Tu wymienimy tylko parę najpoważniejszych z nich:
1) W takich "sklepowych" instalacjach kolumny lewego i prawego kanału są często zbudowane z plastiku (za zwyczaj fatalny materiał dla fal dźwiekowych) i są stanowczo zbyt małe i chude (!) by zapewnić jakiekolwiek przyzwoite odtwarzanie pełnego pasma częstotliwości, szczególnie w zakresie bardzo niskich częstotliwości tj na basach. Ze względu na kiepskie(bo przede wszystkim małe) rozmiary i masę kompromisów w konstrukcji takie "sklepowe" chude a wysokie kolumny (co pogarsza często właściwości tzw dyspersji dźwięku, czego dowodem jest jakość dźwięku z podobnej koncepcji kolumn w ....kościołach) niezależnie jak znanej firmy za zwyczaj nie zapewniają praktycznie żadnego przyzwoitego odtwarzania szczególnie na niskich częstotliwości. Ogólna jakość dźwieku jest w efekcie degradowana przez wspomnianą, wydłużoną tworzywową obudowę dobrą raczej do budżetowych głośników komputerowych dla naszej młodzieży, a nie do zastosowań w audiofilskich super-instalacjach.
Moc dopuszczalna tych niewielkich kolumn i do nich zakupionego amplitunera jest daleko niewystarczajaca do stworzenia chocby namiastki koncertu w naszym domu- jest dobra w zasadzie do sali parafialnej i dlatego moda na takie wydłużone a pochudzone kształty zaczęła się właśnie od systemów nagłośnienia mowy w kościołach gdzie jakość dźwięku dla muzyki była na ostatnim planie bo głównym celem był głos człowieka. Jako pierwsze na rynkach pojawiły się produkcje włoskie,a zaraz potem japońskie. Następnie ta tania w produkcji moda chudych "patyków" zagościła w budżetowych zestawach audio w sklepach i tak sie to potoczyło....
Nadmienić trzeba, że koncepcja bardzo chudych a wysokich kolumn była znana akustykom już w latach 50-tych ubiegłego wieku. Ze wzgledu na ich specyficzną silną kierunkowość bardzo niepożądaną z punktu widzenia wysokiej jakości dźwięku, a wygodną dla celów nagłośnienia niskim kosztem mowy ludzkiej (np polityków) za pomocą nawet już małej mocy chętnie była stosowana w tanich instalacjach np na stadionach i ulicach szczególnie w niebogatym bloku socjalistycznych Państw w późniejszych latach 60 tych. A potem ta moda bo tania w produkcji zawitała do fabryk japońskich, koreańskich i chińskich producentów i mamy tego fatalne efekty dziś w hipermarketach w w postaci systemów psuedo kina domowego.
2)By zaradzić złej jakości takich tanio produkowanych bo prostych w budowie i wykonanych z bardzo tanich materiałów, niekorzystnie chudych a nowatorsko jak na koniec wieku XXtego wyglądających kolumn wymyślono więc..... w latach 90tych wspomagający je tzw subwoofer- pozorne panaceum i pomysł na jedną z powyższych niedogodności. Koncepcja subwoofera opiera się bowiem na wygodnym, a mylnym i bardzo kompromisowym założeniu że dla przeciętnego niewymagającego słuchacza żródło "basów" może być..... monofoniczne i ustawione byle gdzie w naszym pokoju (!) bo "buczące pudło" jest teoretycznie mało kierunkowe, a zatem można je postawić gdzie popadnie i można odtwarzać z niego monofonicznie sumę basowych dźwięków z paru kanałów (tak robi się np.... w galeriach handlowych i w sklepach z ubraniami w celu obniżenia kosztów sklepowych instalacji audio . To kolejne bardzo złe i skrajnie kompromisowe założenie, wręcz kompletnie rozmijające się z prawdą o ile jesteśmy precyzyjni i choć trochę czuli na dźwięki jakie słyszymy na żywo wokół nas. Jeśli wymagamy wysokiej jakości doznań i mamy ambicję wiernego odtwarzania dźwieków np instrumentów muzycznych czy choćby wokalu w całym paśmie powinniśmy zapomnieć o takim naiwnym i skrajnie amatorskim podejściu dobrym tylko dla wyjatkowo mało wymagająych ludzi.
Wiadomo bowiem, że złożona harmonicznie fala akustyczna wygenerowana z jednego punktu w pomieszczeniu tj przez dobrej klasy kolumnę szerokopasmową albo choćby instrument lub głos ludzki, jest nieporównanie lepiej brzmiąca niż nieprecyzyjne fazowo i czasowo nakładanie się różnego pochodzenia fal z osobno, często z dala od siebie stojących pudeł dudniącego subwoofera i kolum przednich. To tak jakby struny kontrabasu umieścić w jednym rogu naszego pokoju a wyciąc z kontrabasu tzw "pudło rezonansowe" i umieścic je gdzie indziej i twierdzić naiwnie że to w zasadzie prawie... to samo co żywy kontrabas !!!!! Zapewniam jako muzyk- dźwięk będzie nazwijmy to delikatnie mówiąc " zgoła ... inny" po takim szalbierstwie akustycznym !!! Zapomnijmy zatem o buczącym subwooferze stojącym z dala od cienkiej jak "patyk" kolumn o ile chcemy mówic o dźwieku wysokiej klasy wierności !!!To wręcz niepoważnie brzmi.........
3) Co gorsze sumowanie i monofonizacja zjawisk basowych ze wszystkich kanałów do jednego stojącego gdzieś na uboczu naszego pokoju kloca subwoofera jest kolejnym wielkim kompromisem jakościowym. Osoba o wprawnym słuchu bez problemu zauważa różnice miedzy monofonicznym basem generowanym z pudła subwoofera a stereofonicznym basem z dwóch dobrych dużych szerokopasmowych kolumn. Co gorsza proporcje miedzy sygnałem z subwoofera i uzupełniających go kolumn przednich zmienianią sie w zależności od naszego miejsca siedzenia lub poruszania się po pokoju względem obu źródeł dźwięku !!!
Koncepca subwoofera ma sens TYLKO gdy stosujemy go POMOCNICZO tj dla odtwarzania ekstremalnie niskich czestotliwości na pograniczu infradźwieków od 10 do powiedźmy około 40 Hz nie więcej. Niestety w domowych zestawach producenci nie przestrzegają tej zasady i idą na tzw "łatwiznę". Tną koszty swych kompromisowo budowanych konstrucji do maksimum tj subwoofer jest zmuszany do wypełniania bardzo szerokiego pasma częstotliwości ze względu na wręcz fatalne właściowści częstotliwościowe chudych jak przysłowiowy kijek kolumn głównych.
4) głośnik centralny (odtwarzający za zwyczaj ścieżkę lektora ma subiektywnie poszerzać zjawiska przestrzednności. Sztuczka i trik polega na tym że jego oddziaływanie na zmysły słuchu opiera sie na założeniu że jesli słyszymy nałożone na siebie zupełnie MONOFONICZNIE niektóre dźwięki np lektora a na jego tle zapis stereo to wydaje nam się że na tle tej monofonii i punktowości głosu lektora zapis stereo staje się pozornie bardziej szerokim zjawiskiem przestrzennym. Jednak oczywiście to kolejny wielki kompromis i trick rodem z....... cyrku.
5)dodatkowe pudła subwoofera, głośników centralnych są zawsze wielkim problemem estetycznym dla każdego kto ceni sobie wygląd swego domu i salonu. Najczęściej nasze żony i kochanki traktują taką stertę pudeł jak najgorsze zło w swym domu.
______________________________________________________________________________
I co w takiej sytuacji ?!
Wszystkie powyższe niedogodności można rozwiązać bardzo prosto i to na na parę alternatywnych i różnych finansowo sposobów. Za każdym razem bardzo dużo zyskując na jakości, radykalnym ulepszeniu i uproszczeniu naszej instalacji !!!
Poniżej przedstawimy parę takich bardzo dobrych rozwiązań dostosowanyhch do naszych różnych budżetów. Najpierw skrótowo w punktach a potem omówimy je szczegółowo:
Możliwe warianty do zastosowania w zależności od tego co już posiadacie:
1) wasz amplituner Audio-Video z jego wewnętrznymi wzmacniaczami "sklepowymi" + kolumny ZETA ZERO ( 2 lub 4 lub 6 kolumn)
2) wasz amplituner Audio/Video+ zewnętrzne wzmacniacze ZETA ZERO i kolumny ZETA ZERO
3) nasz specjalizowany przedwzmacniacz ZEAT ZERO1176, wzmcniacze ZETA ZERO
1175 i kolumny ZETA ZERO.
ad 1) Mamy juz zakupiony jakiejs firmy przyzwoite "kino domowe" w tym amplituner kina domowego z wystarczajaco dla nas dobrymi wewnętrznymi lub zewnetrznymi wzmacniaczami i decydujemy się zatem tylko na wymianę kiepskich pseudo-kolumn z naszego dotychczasowego zestawu na pełnopasmowe kolumny szerokiego pola stereo ZETA ZERO.
Dwa rysunki ponizej przedstawiają te dwa najprostsze i najtansze rozwiązania. Z tym, że ukazane na nim wzacniacze są Waszymi wewnętrznymi wzmacniaczami "sklepowego " amplitunera lub już posiadanymi zewnetrznymi wzmacniaczami.


Wtedy możemy po prostu wymienić kolumny główne (lewe i prawe) i pozostać przy 6 kolumnach lub chcąc urpościć system do 4 kolumn wystarczy w naszym odtwarzaczu w audio-menu wybrac opcję kina domowego z tzw "4 głównymi dużymi kolumnami i z wyłączonym subwooferem i wyłączonym centralnym ". Każdy dobrej klasy odtwarzacz DVD , Blue Ray itp posiada taką wyrafinowaną i najwyższej jakości opcję. Ta zmiana i ulepszenie naszego systemu kina są najtańszymi i najprostszymi- do dokonania w dosłownie parę minut.
____________________________________________________________________________
ad 2) Drugi warinat (ukazany na poniższym rysunku)-gdy już mamy zakupiony jakiejś firmy dobry amplituner kina domowego ale nie jesteśmy zadowoleni z osiągów wbudowanych w nim zintegrowanych wzmacniaczy mocy. Wtedy możmy ten nasz amplituner wykorzystać jako stricte tzw przedwzmacnicz (preamp). Wtedy wykorzystujemy jego wyjścia RCA tzw "pre-out" i z nich sterujemy zewnetrznymi solidnymi wzmacniaczami np ZETA ZERO model 1175 i kolumnami ZETA ZERO a nie korzystamy z wenwętrznych jego słabych wzmacniaczy.
Czesto bywa tak, że wbudowane w amplitunerze wzmacniacze mocy całkowcie nam nie wystarczają bowiem dla dobrego kina domowego XXI wieku musimy dysponować znacznie większymi mocami rzędu nawet grubo ponad kilowata i znacznie lepszymi parametrami niż oferowane w amplitunerach - co wie każdy zawodowy inżynier dżwieku. Za zwyczaj choćby bardzo dobre i rozbudowane amplitunery kina domowego cierpią na jedną wspólną fatalną cechę- niezależnie od ceny, firmy i klasy- mają bardzo słabe jakościowo i małej wydajności wzmacniacze. Wtedy NIE musimy sie pozbywać tego amplitunera a wykorzystamy go jako stricte przedwzmacniacz, (zwany też PREampem) nie korzystając z jego wewnetrznych a "słabych" wzmacniaczy . Wykorzystamy natomiast jego tzw wyjścia audio o nazwie "PRE-OUT "i z nich zasilimy i "wysterujemy" 4 (lub 6) zewnętrzne potężne i rewelacyjne jakościowo wzmacniacze

_________________________________________________________________________________
ad3) Najlepszy wariant (ukazany na rysunku poniżej) w którym cały system Waszego kina domowego zbudowany jest na systemie ZETA ZERO w tym zamiast zwykłego i często bardzo kompormisowego pod względem jakości tunera AV zastosujemy nasz specjalizowany ultra-przedwzmacniacz ZETA ZERO 1176, cztery lub sześć wg życzenia wzmacniaczy mocy ZETA ZERO i tyle też kolumn ZETA ZERO. Ten system zapewnia najlepszą jakość i fantastyczne osiągi nieporównywalne do niczego innego. Bowiem bardzo wysokiej klasy nawet tylko cztery szerokopasmowe kolumny ZETA ZERO zdolne są do samodzielnego wygenerowania tak znakomitego basu jak i pola akustycznego o wystarczająco szerokiej stereofonii bez konieczności posługiwania się sztuczkami i wspomagaczami w rodzaju głośnika centralnego bądź subwoofera..

Zaletami każdego z powyższych rozwiązań są :
-usunięcie (ku radości często naszej żony) zbędnych dwu do trzech pudeł z podłogi
-likwidacja co najmniej dwóch lub trzech zbędnych kabli głośnikowych
-likwidacja przesunięc czasowych i fazowych miedzy subwooferem a umieszczonymi z dala od niego kolumnami.
-idealna koherencja i symbioza miedzy basami a pozostałym pasmem niezależnie od naszego przemieszczania sie po pokoju.
-pełnopasmowa stereofonia, całkowita separacja i niezależność obu kanałów tj lewego i prawego w całym paśmie i szczególnie na niskich częstotliwościach. Brak wspólnej cześci pasma.
-idealna jedno-punktwość żródła basów i reszty pasma. Pozbywamy się u wielu występującego niemiłego wrażenia że "bas dochodzi niewiadomo skąd" jakby dziwne buczenie z zaświatów. (to zjawisko znne jest powszechnie z instalacji audio z hipermarketów)
____________________________________________________________________________
Reasumując:
ZETA ZERO w Twym kinie domowym ze względu na swe niezwykłe możliwości odtwarzania planów stereofonicznych, znakomite odtwarzanie najniższych częstotliwości i niewiarygodną dynamikę (sięgajacą ponad 130 dB !!!!) NIE wymaga subwoofera i głośnika centralnego . Jest idealnym zestawem wszędzie tam, gdzie na pierwszym miejscu stawiamy estetykę i elegancję pomieszczenia i maksymalną wygodę i prostotę systemu.
Idealnym dźwiękowo jest w takich wypadkach system czterech pełnopasmowych (lub w niedalekiej przyszłości w docelowym standardzie Blue Ray sześciu ) wysokiej klasy kolumn w narożach naszego kina domowego lub salonu.
A dla purystów czystej i idealnej stereofonii wystarczą tylko...... dwie najwyższej jakości kolumny .
Dzięki specjalnie opracowanym przetwornikom plastyczność obrazu z ZETA ZERO jest zadziwiająca w każdym z tych wariantów i nie wymaga głośnika centralnego dla uzyskania wrażenia wielkiej stereofonii -wystarczy spojrzeć na oceny zaskoczonych tą plastycznością słuchaczy z wystaw i naszych pokazów na Audio Show.
Oczywiście jesli ktoś chce, moze zawsze nadla korzystać z subwoofera i centralnego wykorzystując jako głowne kolumny ZETA ZERO.
Co ważne, każdy współcześnie produkowany wyższej klasy odtwarzacz DVD ma w menu wbudowany wariant pracy w któtrym dekoduje sygnał z płyty CD lub DVD zapisanego w 6 kanałach na 2 lub 4 kolumny z pominięciem subwoofera i głośnika centralnego jako często zawadzających w eleganckim domu "dziwnych do niczego nie pasujących skrzynek".
ZETA ZERO zostały stworzone m. inn. do takich eleganckich instalacji. pozbawionych niepotrzebnego balastu np subwooferów. Powstały z myślą o osobach , dla których estetyka i klasa wyglądu salonu lub kina domowego odgrywa równorzędną rolę z jakością. Tradycyjne systemy wielokanałowe zawierające przysłowiowe "tysiące pudełek, pudełeczek i kabelków" są czesto nie do przyjęcia dla naszych żon i dla nas o ile jesteśmy estetami , bo szpecą i zagracają nam nasz salon. Umieszczanie czy nawet podwieszanie pudełek (za zwyczaj kanciastych i niezaładnych) kolumn na ścianach jest także nieakceptowalne przez estetów dbających o wygląd swego domu. Oczywiście w razie potrzeby do naszych kolumn można stosować dodatkowy głosnik centralny i subwoofer ale to zależy tylko do zamożności inwestora
ZETA ZERO jest dedykowane purystom elegancji i piękna. Każdy meloman i audiofil wie, że najdoskonalszy dźwięk można wykreować nawet z czystego STEREO (tylko 2 kolumny frontowe) lub za pomocą prostego układu Surround 4-kanałowego lub - jak w najnowocześniejszym wariancie obecnie implementowanym do systemów Blue Ray - 6 kolumn: dwie frontowe i dwie tylne i dwie boczne kolumny. Ale zawsze bez wszelkich dodatków i tzw. "wodotrysków", czyli np. buczących i dudniących subwooferów i tym podobnych "wynalazków ".
Biorąc pod uwagę aspekt wizulany zadbaliśmy by linia, design i kolorystyka naszych kolumn mogła stać się elementem uatrakcyjniającym wystrój Waszego domu, by była czymś unikalnym -rzeźbą o humanistycznych i łagodnych kształtach, elementem niemal dzieła sztuki nowatorskim i miłym dla naszego i naszych gości oka .
Dodatkowo opracowaliśmy nasz autorski PREAMP model ZETA ZERO 1176 , który skutecznie przyjmuje sygnały 6-o kanałowe z np DVD i o ile użytkownik zechce, dzięki specjalnej matrycy eliminuje potrzebę glośników centralnych i subwoofera redukując ilość kanałów z pierwotnych sześciu do czterech Lub nawet do dwóch kolumn ! A wszystko uruchamia się jednym wciśnieciem guzika -niezwykle proste zatem w obsłudze!
Osobiście zalecamy zatem DWIE podstawowe konfiguracje audio do każdego najwyższej klasy naszego domowego salonu muzycznego.
- Konfiguracja w system stereofoniczny, tj. 2 kolumny frontowe
W przypadku korzystania z odtwarzacza DVD lub Blue Ray, należy w menu odtwarzacza wybrać po prostu opcję audio: "dekodowanie tylko do sygnału stereo" lub "wyjście typu stereo".
Każdy, nawet najprostszy, markowy i wysokiej klasy odtwarzacz DVD w tym i Blue Ray posiada w swym menu tę podstawową opcję dekodującą sygnał do pourystycznej postaci stereo , najbardziej cenionej przez audiofilów. Wystarczy wybrać w menu ten wariant.
Lub dla kochających dźwięk otaczający nas wokół:
2. Konfiguracja w system 4-kanałowy "surround",
tj. 4 kolumny w narożach pomieszczenia - dwie frontowe i dwie tylne odtwarzające całość 6 pierwotnych ścieżek z DVD.
W przypadku korzystania z odtwarzacza DVD z wyjściem audio wielokanałowym, należy w menu odtwarzacza wybrać opcję wyjść audio czterokanałową, tzn. 4 główne kolumny, ale z WYŁĄCZONYM głośnikiem centralnym i koniecznie wyłączonym głośnikiem subwooferowym.
Oczywiście nie wykluczamy także użytkowania subwoofera nawet z ZETA ZERO nie mniej niezwykłe parametry dotyczące maksymalnej mocy i szerokiego przetwarzanego zakresu częstotliwości przez ZETA ZERO w tym zdolnościo do generowania potężnego basu powodują, że chcąc zachować maksymalnie audiofilską jakość dźwięku można i powinno się zrezygnować z tego stanowczo nieaudiofilskiego "dopalacza" jakim jest typowy rezonansowy subwoofer.
Modele dostępnych kolumn ZETA ZERO obejmują i "pokrywają" swymi parametrami i osiągami każdą ze specyfikacji kina domowego (stereo, 5.1 6.1 7.1 ) i nie wymagają już niekształtnego, wyglądającego jak klocek głośnika centralnego, a dzięki swym niespotykanym osiągom w zakresie najniższych częstotliwości uwalniającą nas także od kłopotliwego subwoofera.
.


